Kto może powiedzieć więcej o fotelu masującym niż jego użytkownik?

Kto może powiedzieć więcej o fotelu masującym niż jego użytkownik? O opinię na temat fotela z masażem poprosiliśmy pana Alfreda, który korzysta z fotela Bolero od pięciu miesięcy. Jesteśmy ciekawi, jak ocenia urządzenie, tym bardziej że fotel stał się prezentem od żony na 60. urodziny jubilata.


Co skłoniło Pana do kupna fotela?

Fotel masujący, był prezentem od mojej żony, choć muszę przyznać, że wspólnie dobrze przemyśleliśmy jego zakup. Od lat mam problemy z lędźwiowym odcinkiem kręgosłupa. Siedząca praca sprawia, że nie mam czasu na czynny wypoczynek. W wolnych chwilach natomiast lubię pracować w ogrodzie, a ból utrudnia mi podnoszenie się i schylanie, przez co nie mogę czerpać pełnej przyjemności z tego, co kocham.

Zakup fotela masującego doradził mi mój fizjoterapeuta, ponieważ częste masaże przynosiły ulgę moim plecom. Niestety, mieszkam pod Warszawą i dojazd do specjalisty zajmował mi dużo cennego czasu, przez co nie zawsze mogłem sobie na niego pozwolić. Teraz fotel pomaga mi zwalczać bóle kręgosłupa w przeprawach pomiędzy zabiegami u prawdziwego masażysty.


Jak często korzysta Pan z fotela masującego?

Czas na masaż znajduje zwykle wieczorem, gdy odpoczywam po całym dniu. W praktyce z urządzenia korzystam cztery czy pięć razy w tygodniu. Często siadam w fotelu z kieliszkiem wina i oglądam mecz albo słucham jazzu. Muszę przyznać, że lubię odpoczywać w pozycji półleżącej i zdarza mi się zasnąć podczas masażu.


Czy rodzina również lubi się masować?

Z fotela najchętniej korzysta z moja żona. Choć formalnie był on prezentem na moje urodziny, częściej wypoczywa w nim moja druga połówka, która lubi zrelaksować się w ciągu dnia. Na fotelu chętnie siadają także moje wnuki, dla których masaż jest nie lada atrakcją. Co ciekawe, postawienie fotela masującego w salonie nie przeszło bez echa wśród moich znajomych. Każdy z gości odwiedzających nasz dom ma ochotę wypróbować nowy gadżet.


Jak się Pan czuje po pierwszych kilku miesiącach użytkowania fotela?

Fotel masujący to dodatkowe miejsce relaksu w moim domu. Lubię spędzać w nim czas. Cenię to, że zażycie masażu nie wymaga ode mnie wychodzenia z domu. Z urządzania mogę skorzystać w każdego dnia, a czas na masaż znajduję nawet wtedy, gdy mam naprawdę dużo obowiązków. Co więcej, jak już mówiłem, fotel pomaga mi w przerwach w pracy z fizjoterapeutą i dzięki niemu mój kręgosłup stale zachowuje sprawność.

Gdybym myślał nad zakupem fotela kolejny raz, z pewnością znów wybrałbym urządzenie z regulowanym oparciem i podnóżkiem. Dzięki tej funkcji mogę korzystać z fotela w różnych pozycjach, w zależności od sytuacji i nastroju. Gdybyśmy dysponowali większym budżetem, dodatkowo wybrałbym model z wmontowanym odtwarzaczem mp3, bo lubię gadżety.

Przed zakupem fotela masującego bałem się, że mebel będzie za duży do naszego salonu. Dlatego wybraliśmy tapicerkę w kolorze jasnego beżu, która sprawiła, że fotel ciekawie wpisał się w wystrój pokoju i choć jest dość duży, to nie przytłacza pomieszczenia. Co ważne, po kilku miesiącach mebel nie nosi jeszcze żadnych widocznych śladów użytkowania.


Jaki masaż szczególnie przypadł Panu do gustu?

Sam najczęściej korzystam z wałkowania, które skupia się na okolicach kręgosłupa. Moja żona natomiast zwykle wybiera programy z intensywnym masażem łydek, które zwalczają uczucie ciężkich nóg. Nasz fotel wyposażony jest też w okienko do masażu karku. Często korzystam z niego po dniu pełnym spotkań, kiedy musiałem długo siedzieć w niewygodnej pozycji. Wtedy masaż pomaga mi pozbyć się bólu i odstresować.